Rok 2023. Czym stał się świat po tych
wszystkich konfliktach? Nienawiść ludzi do samych siebie i skłonność do samodestrukcji doprowadziła do czasu, gdy wszystko zamiast iść naprzód jak było do
tej pory, zaczęło się cofać. Cywilizacja zrobiła kilka kroków w tył. Świat stał
się niczym. Wszystkie osiągnięcia ludzkości przepadły tylko przez to, że ludzie
przekroczyli granicę i zapomnieli o konsekwencjach. Kolejne ataki z użyciem
bomby jądrowej stały się już rutyną, każdy wybuch brał ze sobą miliony ludzi i
coraz bardziej zbliżał ludzkość do upadku. Wiele terenów przestawało nadawać
się do życia, a miliony osób ginęło z powodów chorób. Cywilizacja upadła. Dla
wielu był to zapowiadany "koniec świata" - Ziemia, która jeszcze 10
lat temu dla 7 miliardów ludzi była schronieniem, teraz jest tylko resztką
dawnej cywilizacji, marnym i stłamszonym kawałkiem czegoś co, kiedyś można
było nazwać prawdziwym rajem. Świat był, teraz go nie ma - to co pozostało nie można nazywać tak trywialnym
określeniem. Warto zadać sobie pytanie - Czy takie życie ma sens? Ocaleni nie
są w stanie przewidzieć spotkania ze śmiercią, która cały czas na nich poluje.
Kres życia nie ominie nikogo, jednak ciągły strach przed "tańcem śmierci"
przerasta każdego. W dzisiejszych czasach ludzie musieli nauczyć się przetrwać
i w pewien sposób pogodzić się z takim życiem. Skażona woda, brak jedzenia i
ciężkie warunki życia to dla nich norma. Do powietrza dostało się wiele
szkodliwych związków chemicznych, wiele osób nie było w stanie przeżyć w takich warunkach.
Mijają kolejne dni, a populacja zmniejsza się w ekstremalnym tempie. Przeżywają
tylko najsilniejsi. Jednak nie każdy może spojrzeć na skutek długotrwałej
wojny. Dzięki licznym trującym związkom chemicznym unoszącym się w powietrzu
większość ludzi na trwałe utraciła wzrok. Tylko "wybrańcy" i ich silny
materiał genetyczny uchronili się przed mutacjami. Jednak ich grono jest
naprawdę malutkie. Jaki jest sens życia, jeśli jedyne co widzimy to ciemność? Każdy musiał się z tym pogodzić i nauczyć się żyć wykorzystując zmysł słuchu i
dotyku. Ludzie przestali wierzyć, że kiedykolwiek spojrzą na świat oczyma i
będą w stanie zobaczyć to do czego doprowadzili. Docenili więc dźwięk i
nauczyli się "widzieć uszami". Technika echolokacji to jedyna
nadzieja dla tych, którzy chcą żyć w tak ciężkich warunkach. Na podstawie
emitowanego dźwięku, który odbija się od przeszkód - niewidomi są w stanie
wyobrazić sobie drogę i poruszać się w "wiecznej ciemności". Życie
stało się trudniejsze, ale nikt nie zamierzał się poddać.
***
Nazywam się Oliver Hall i dotarłem do
źródła dźwięku. Poznałem technikę echolokacji, niemalże do perfekcji. Zajmuję
się tropieniem "podludzi", gdyż tak nazywam osoby, które nie utraciły
możliwości patrzenia. Pogodziłem się ze swoimi brakami i uważam ich za
słabszych. Wzrok wcale nie daje im możliwości na lepsze życie. Osoby korzystające tylko i wyłącznie ze słuchu, czasami dostrzegają więcej niż oni W
dzisiejszym świecie nie można popełniać błędów... Słyszę każdy ich odgłos,
chaotyczny szum, z którego nie zdają sobie sprawy. Jedyne co trzyma mnie przy
życiu to świadomość, że słysząc jestem od nich lepszy.
Słyszę szum...
Słyszę jak się zbliża...
To na pewno on...
Słyszę szelest trawy...
Intruz jest coraz bliżej…
Słyszę jego cierpienie...
Agonia...
Wołanie o pomoc...
Hałas...
Nagle nastała cisza...
Spokój…
Dotarłem do źródła dźwięku…

Zapowiada się na prawdę ciekawie :) Pomysł z głównym bohaterem posługującym się echolokacją jest oryginalny i tu masz plusa tylko teraz pytanie czy poradzisz sobie z tak trudnym zadaniem jak opisanie świata za pomocą dźwięków. Pewnie to będzie wyjątkowe opowiadanie bo brak opisów miejsc, kolorów czy wyglądu pewnie trochę uszczupli opisy sytuacji i z jednej strony to dobrze bo nie będzie nudnych opisów przy których chce się spać, ale z drugiej strony też będzie trudniej wyobrazić sobie np pomieszczenie lub postać. Trochę mi się nie podobała wizja idealnego świata z przeszłości. Bohater mówi o nim jako o raju co jak dobrze wiemy nijak się ma do rzeczywistości. Chociażby patrząc na biedę w krajach afrykańskich pojęcie raju jest tu bardzo wątpliwe. Jak dla mnie ten opis był za bardzo wyidealizowany, ale tak to notka jest fajna. Do tego nie zauważyłam błędów stylistycznych co podobało mi się najbardziej :) pzdr.
OdpowiedzUsuń